12 lut 2013

267. Papierowa wiklina- osłonka na doniczkę


A dzisiejszy wpis jest o tym jak można skopać robioną rzecz na samym

początku i na samym końcu. A zobaczcie, pocieszcie się moim

 nieszczęściem haha. Co skopane? To proste, widać wszystko.


Najpierw skopałam plecenie, bo myliły mi się kratki. 

Potem zachciało mi się osłonki cieniowanej, w dwóch kolorach. Po dwóch 

malowaniach wyszła bardzo ładna kolorystycznie, ale oczywiście i tu 

można było spieprzyć co nieco. Otóż nieumiejętnie pomalowałam trzeci 

raz osłonkę zieloną farbą i wyszło co wyszło czyli jedna wielka masakra. 


Jeszcze mogę to farbami poprawiać ,ale straciłam serce do tej osłonki. 

Potraktuję to jako rzecz eksperymentalną. 

Moje wyroby z papierowej wikliny są na dzień dzisiejszy tylko odtwórcze, 

cały czas się uczę. A zainspirowała mnie ta poniższa osłonka. 

Pochodzi ze strony www. gustamonton.com





Bye bye

 

4 komentarze:

  1. Pierwsze koty za płoty :)) Dal Ciebie skopana, dla mnie i pewnie innych też - oryginalna :)) Szczególnie kolor :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Być może i skopana. Ale ładna i fajnie wygląda z tą paprotką. Nikt nie zauważy, że jest z nią coś nie tak, a gdyby nawet to pomyśli, że tak miało być. Przecież artyści są nieprzewidywalni:))))

    OdpowiedzUsuń

U mnie słowo droższe pieniędzy----dziękuję za wszystkie rady i opinie

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...