25 wrz 2010

157.FIRANKA Z KORALAMI

Najpierw zrobiłam rekonesans w sklepach z firankami. Wiedziałam czego chcę: firankę w kolorze białym lub żółtym z cekinami lub koralami).


Mieć sprecyzowane plany to wcale nie taka fajna sprawa. Wtedy dopiero zaczynają się schody. Albo nie ten kolor, albo za długie (oczywiście można obciąć, ale za długością idzie cichcem cena), albo za krótkie, albo za drogie. „Straśnie” się zdenerwowałam i puściłam wodze fantazji.


A efekt widoczny poniżej:






Jak widać kupiłam firankę makarony a następnie rozbebeszyłam nieużywane korale. Najsamprzód przeliczyłam makarony- jest ponad 600. Rozmieściłam je co 50 makaronów. Po drugim koralu zrobiłam poniżej supełek i po pierwsze nie podobało mi się to, a po drugie korale spadały z firanki.








Więc nawlokłam następne dwa korale przy czym ostatni umocowałam jak widać poniżej.

Genialne pomysły Joli

czyli
jak zatrzymać korale na firance











Proszę mnie nie pytać jak to będę prać. Ale efekt super zwłaszcza w słoneczny dzień.

21 wrz 2010

156. ZĄB- ZUPA ZĘBOWA, DĄB-…. ZAZDROSTKA DĘBOWA

Popełniłam grzech różnicy. Zawisły w moim korytarzu niby dwie takie same zazdrostki, ale tylko „niby”. Różni się jedna od drugiej brzegami bocznymi i dolnymi. Tak się stało w wyniku nabywania doświadczenia firankowo–szydełkowego i wyciągania wniosków.






Zrobiłam je z Muzy, szydełkiem 1,25mm. Na jedną zazdrostkę trzeba liczyć 1 motek nici. Ale tak naprawdę całego nie zużyłam. Dość dużo poszło mi nici na wykończenie brzegów górnych gdzie zaczepiony został drążek.








I jak się tak napatrzę na te zazdrostki, jak się tak napatrzę to je taaaak nienawidzę (hi hi).


Szczerze powiem wam, że ta zazdrostkowa zabawa podoba mi się coraz bardziej.

Ponowna edycja wpisu


Odpowiadam na zapytanie Iksińskiej jak zrobiłam wykończenie zazdrostki. Ano tak jak narysowałam poniżej.





Jak wspomniałam zużyłam na to wykończenie dość dużo nici, ale opłaciło mi, bo bardzo mi się to wykończenie spodobało. Fajnie kryje drążek.
A w ogóle, a w ogóle chyba źle zostałam zrozumiana (wnioskuje po komentarzach). Zazdrostka bardzo, bardzo mi się podoba, a pisząc o nienawiści robiłam aluzję do filmu „Sami swoi”- nadążajcie za mną moje miłe- hi hi.

AHOJ

12 wrz 2010

155. KRUŻEWOJE PONCZO…


szydełkiem i maszyną do szycia.

Myślę, że dziś jest wystarczająco chłodno, aby zaprezentować Wam ponczo, które powstało kilka miesięcy temu. Było jednak na tyle gorąco, że nie miałam sumienia jeszcze dodatkowo zdjęciami podnosić temperatury.

I tak paski motywów włóczkowych zrobiłam z 30 dag bordowej Peoni szydełkiem nr 2,5mm. Z resztą mordowała się moja mama.









A i owszem przy krojeniu materiału było bardzo wesoło- jak to dziadaństwo pociąć? Zdjęcia strasznie niewyraźne. Jak zwykle czerwień nie chce poddać się aparatowi.











Nie omieszkam wspomnieć, że chorowałam na nie dość długo.





Wzorem tym zrobiłam już kilka rzeczy i ciągle mi się podoba.


7 wrz 2010

154. FILETOWE DRZEWA razy dwa


Przede wszystkim oznajmiam, że żyję, ale mam niemocnicę blogową straszną.

Pogoda za oknem nastraja całkiem jesiennie, więc wyszydełkowałam na klatkę schodową 2 filetowe drzewa. Powstały z nici Hemera, szydełkowałam szydełkiem nr 2mm. Dość mocno spryskałam ługą i wyprasowałam. Bez problemu wiszą, sobie wiszą. Drzewa osiągnęły wysokość 58 cm. Miałam troszkę inny koncept na początku, bo drzewka miały być umieszczone w ramkach i pełnić rolę obrazów. Na razie jest tak jak na zdjęciu, jeśli mi się znudzi…














Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...