4 paź 2009

104. WPIS CAŁKIEM SENTYMENTALNY


Powody tego wpisu są dwa.

Powód nr 1
Dla niedowiarków, że umiem trzymać druta w ręku. Oczywiście nie tak biegle nim władam ja wy moje drogie blogowe koleżanki. Urszulko Urszulanko Prowokatorko ty jesteś temu wpisowi winna.


Powód nr 2
Moje pacholę, które chodziło w tych zabójczych swetrach całkiem niedawno ukończyło lat 18. Stary dziadek z niego!


Swetry te ściągnięte są ze strychu, przykurzone, lekko skudłaczone, sprane. A były pracochłonne i plącząco nitkowe. Kto wrabiał takie wzory, ten wie. A niewielu wie, bo cierpliwość w społeczeństwie na wagę złota.


Wpis sentymentalny, bo i sweterki posiadają na dzień dzisiejszy wartość sentymentalną. Jeśli nie będziecie się za głośno śmiały, to pokażę wam kiedyś jeszcze jedną taką dzieciowatą rzecz, robioną przez laika. No ale muszę dopiero poszperać na strychu.


Absolutny hit sezonu to był ten sweter.






I dalej swetry dla prawdziwego faceta:















Swetry te pochodzą z czasów, kiedy królowało w moim domu powiedzenie
”Mama śpsionta, Buba śpsionta,
mama nie śpsionta, Buba dalej śpsionta”.
Teraz tylko tata śpsionta, mama bloguje, a Buba...szaleństwo.

19 komentarzy:

  1. Od razu widać, że swetry nosił mężczyzna. Przypomniałaś mi,że ja też prawie trzydzieści lat temu robiłam swetry dla małego mężczyzny;-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. przeurocze .... prześliczne, wyjątkowe, niepowtarzalne, zjawiskowe, i tak mogę bez końca...

    OdpowiedzUsuń
  3. Barbaratoja- dzięki ci, że powspominałaś ze mną jak to drzewiej bywało.

    Piumo-jesteś dla mnie zbyt łaskawa- nie godzi się

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne sweterki Joleńko....i miłe wspomnienia.Za parę lat Buba zrobi cie babcią i sweterki będą jak znalazł:-))))))Buźka

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej... Moja mama takie swetry robiła mi i mojemu bratu. Ten z Mowglim i słoniem tak jakby bardzo znajomy :). U mnie absolutnym hitem dobrych trzech sezonów był niebieski sweter z duszkiem Kacprem. Ech, mieć znów te 5 lat i uczyć się dziergać skarpetki na pięciu drutach... Ostatnio też zebrało mi się na wrabianie wzorów. Szkoda, że nikt mnie nie oświecił, że nie da się tego zrobić wystarczająco estetycznie po obu stronach dzianiny... Pół szalika do sprucia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam te wzory z SANDRY. Z krokodylem był moim ulubionym. Moja koleżanka z działu je dziergała. To były fajne czasy....
    każda coś tam dziergał... wymieniałyśmy się wzorami,
    Teaz to wszystko się pozmieniało...
    Cieszę się Jolu, że Cię poznałam, dzięki za odwiedziny.Będę do Ciebie często zaglądała. Masz piękne prace.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Przypomniałaś mi stare wzory i początki mojego dziergania, tylko że ja robiłam sweterki dla córek, chociaż Morsa robiłam dla chrześniaka :)Fajne wzory wtedy były dla dzieciaków. Gratuluję prac i pozdrawiam Kelwia

    OdpowiedzUsuń
  8. Renulka- roztoczyłaś przede mną wizję babci i powiem ci, że przyjdzie jak dziś.

    Anat- mamy wspólne wspomnienia. Ale się uśmiałam, nawet nie wiedziałam,że to co wydziergałam to Mowgli (nic mi to nie mówi- haha). A takiego duszka Kacpra drutowała moja koleżanka dla swojej córki. Więc wiem o czym mówisz. Moje swetry od środka faktycznie nie są estetyczne. Ale wtedy nie umiałam tak chować nitek jak dziś.Gdybyś chciała podejrzeć to we wpisie nr 78. I tak samo chowałam nitki przy szaliku-wpis 48 tzn. bez guzków, tylko chowanie igłą końcówek. I naprawde jest bardzo estetycznie.

    Edit- tak właśnie myslałam , że to była Sandra, ale nie byłam na 100% pewna. Dlatego nie pisałam z jakiej gazetki. Jak bym dobrze na strychu poszukała to może by sie gazetki znalazły. I podpisuję sie nogami rękami pod twoim stwierdzeniem "każda coś tam dziergał... wymieniałyśmy się wzorami"

    Blog niedzielny- stawiasz na morsa?

    Kelwia- własnie to były także moje początki, więc witaj w klubie "starych nowicjuszek"

    Dziewczyny drogie- bardzo mi miło, że zechciałyście ze mną powsponać.

    OdpowiedzUsuń
  9. ojej ja też dziubałam te swetry, niestety nie miałam sentymentów do nich, aż takich żeby je zachomikowac ;) poszły z dymem jak tylko okazały się za małe
    a szkoda bo pewnie tez bym się nimi pochwaliła :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miło powspominać, również wydziergałam dwa z krokodylem dla dwóch smyków i szkoda że nie zachowały się,ale dobrze że Tobie się to udało.

    OdpowiedzUsuń
  11. Te sweterki to absolutny dziecięcy odjazd! Wydaje mi się, że takie rzeczy uwielbiają wszystkie maluchy (i zawsze uwielbiać będą), tylko niewiele mam już teraz takie robi. Pozdrawiam, Ula

    OdpowiedzUsuń
  12. Jolu, te sweterki to da mnie absolutna rewelcja! Jak wiesz, ja jestem właśnie na etapie właśnie takich motywów i rozmiarów. I wiem co to wrabianie tych wzorków, oj wiem... Ale za to jaka wdzięczność właściciela!

    A tak przy okazji - jak masz do nich gdzieś schematy to ja bardzo poproszę o udostępnienie...

    A lawendowa bluzka - rewelacja!

    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  13. Jolciu widzę,że w robótkach drutowych też jesteś mistrzynią,takie pracochłonne i wcale nie proste to wrabianie wzorów.Mam jeszcze nawet jakieś gazetki z takimi wzorami z lat....Dla mnie numer jeden to ten mors-marynarz(wiadomo czemu:))
    Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  14. do tego sweterka z krokodylkiem na rękawie ma straszny sentyment, jak byłam mała znalazłam wzór w jednej z gazet, które przysyłała nam ciocia ze Szwecji (to były późne lata 80-te chyba), strasznie marudziłam Mamie żeby mi go zrobiła, a ona nie chciała - do dziś nie wiem dlaczego, zaraz zadzwonię i zapytam, moze dla wnuka wydziega. (a wnuk znając życie nie da sobie założyć). piękne swetry, Twój syn musiał bardzo wyróżniać się w tłumie!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Wzruszyłam się przez Ciebie :) Dziecia u mnie brak jakiegokolwiek, ale cosik gna mnie do robienia niemowlęcych kocyków. A teraz zdecydowałam, że MUSZĘ zrobić taki sweter. Są piękne i mają OGROMNĄ wartość :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Anna- szkoda, że wyrzuciłaś. Mój strych pojemny, zmieszczą się na nim ubrania jeszcze z następnych 20lat.

    Violaslomka-myślę, że nie tylko z krokodylem wydziergałaś, ale jeszcze inne, których akurat ja nie dziergałam.

    Ullak- dzieci może by i dzis chodziły,a le komu by sie chciało dziergać skoro tyle pieknychgotowych sweterków w sklepach a czasu coraz mniej

    Motylu- nie odzywałam się bo własnie przeszukiwałam strych. Niestety tych dziecięcych gazet nie znalazłam. Albo wyrzuciłam albo komus pozyczyłam na wieczne oddanie. Gdybym tylko odnalazła (popytam po rodzinie) to napewno dam ci znać. Okazuje się, że były to chyba Sandry z 91-92 roku. Przykro mi.

    Małgosiu- zamiłowanie do morsów i pewnie wilków morskich to oczywiście w twoim wypadku normalna sprawka.


    Alka- twoja mama to był leniwiec (i nie chciało sie dziergać) albo po prostu sie jej nie podobały te swetry. Ale gdybyś nacisnęła teraz ... to kto wie.Babcie mają swoje obowiązki.

    Kotmalenstwo- ja z kolei nie zrobiłam żadnego kocyka i teraz mi przez ciebie wstyd.

    OdpowiedzUsuń
  17. cudne te swetry! Co jeden to fajniejszy. To się tego trochę nadziergałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja też dziergałam takie swetry, dla swoich i cudzych dzieci. Teraz dziergam dla kolejnego pokolenia, jak to sie mówi "ciotecznych wnuczków" :-))) Pozdrawiam - Grazyna

    OdpowiedzUsuń

U mnie słowo droższe pieniędzy----dziękuję za wszystkie rady i opinie

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...